Swego czasu wybrałeś się na podróż po Kubie, gdzie spędziłem w sumie 2 tygodnie. Przyznam, że byłem zachwycony tamtejszym klimatem, piękną wodą i przede wszystkim gościnnością tamtejszych ludzi. Jeżeli ktoś się zastanawia, czy Kuba wygląda tak jak na pocztówkach, lub filmach – odpowiem, że w dużej mierze tak. Ale nie o tym będzie dzisiejszy wpływ, może innym razem…
Jednym z najsłynniejszych towarów eksportowych kojarzonych z wyspami Kuby jest rum Havana Club. Jest to właściwie marka należąca obecnie do francuskiego koncernu alkoholowego Pernod Ricard, który ma swoim posiadaniu także inne znakomite trunki – Ballantines’a, Wyborową, czy Malibu. Osobiście, gdy pierwszy raz spróbowałem rumu Havana Club – była to wersja czarna – byłem w lekkim szoku spowodowanym jego mocą i wyrazistością. Nie spodziewałem się, że będzie to aż tak mocna mieszanka, szczerze mówiąc ciężko mi było wyczuć w nim coś konkretnego. Na drugi ogień poszedł rum Havana Club Anejo 3 Anos – biały rum, dużo łagodniejszy, o wyczuwalnej nucie czekolady i wanilii. Ten już dużo bardziej przypadł mi do gustu i jeśli ktoś po raz pierwszy będzie chciał spróbować rumu to właśnie jego polecam.
Moja przygoda z kubańskim rumem oczywiście się na tym nie skończyła i do dziś w moim barku znajduje się zawsze przynajmniej jedna butelka tego znakomitego trunku. Rumy Havana Club zaliczają się zdecydowanie do moich ulubionych. Nie licząc rumu (albo może raczej likieru) Malibu jest to chyba mój ulubiony napój alkoholowy.
